Rodzinne świąteczne wspomnienia

Wielkanoc, inaczej Zmartwychwstanie Pańskie to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie celebrujące mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa obchodzone przez Kościoły chrześcijańskie.

Zbliżają się święta wielkanocne, pomyślałem, że jest to świetna okazja do tego, aby dowiedzieć się jak obchodzono Wielkanoc w czasach kiedy byliście dziećmi. Ciekaw jestem, czy od tamtych lat uległy zmianie tradycje wielkanocne i czy w naszym domu są kultywowane zwyczaje przekazane przez moje babcie?

Łukasz: Kiedy zaczynaliście przygotowania do Wielkanocy?

Mama: W moim rodzinnym domu przygotowania do Wielkanocy rozpoczynały się już od czwartku. Nie chodziło się w te dni do szkoły. Było dużo wolnego czasu, ale mama już zaczynała krzątać się w kuchni i przygotowywać potrawy świąteczne. Codziennie od czwartku chodziliśmy do kościoła na godzinę 18.00 na mszę świętą. W moim domu było to wpisane w „zwyczaj” wielkanocny.

Tata: U mnie było bardzo podobnie. Przygotowania do Wielkanocy rozpoczynały się praktycznie tydzień wcześniej. Babcia piekła pyszne ciasta, przygotowywała wędliny z tzw. wędzonki (np. kupowała surową szynkę – tylko wędzoną. I trzeba byłą ją ugotować). Potrafiła też zrobić przepyszny sos chrzanowy do tych wędlin. Oczywiście już od Wielkiego Czwartku cała rodzima uczestniczyła codziennie w Mszach Św.

Łukasz: Czy jak byłaś w moim wieku to malowałaś pisanki?

Mama: nie.

Łukasz: To w jaki sposób zdobiłaś pisanki?

Mama: W Wielki Piątek, wieczorem z moim rodzeństwem szykowaliśmy wszystkie potrawy do święconki. Mama gotowała jajka w łupinach z cebuli, miały piękny brązowy kolor. Jednego roku poprosiliśmy mamę, by kupiła kolorowe farbki do jajek, niechętnie się zgodziła. W tamtych czasach barwniki nie były takie trwałe. Jajka pomalowały się na brzydkie nierównomierne kolory. Od tej pory w moim domu jajka wielkanocne są tylko brązowe.

Tata: Jak chodziłem jeszcze do przedszkola, to bawiłem się z mamą w robienie pisanek z wydmuszek. Malowało się je na różne kolory lub obklejało kolorową bibułą lub papierem. Gdy byłem trochę starszy, to podobnie, jak mama malowaliśmy jajka gotowymi barwnikami ze sklepu (na jednolity kolor). Później niektóre z nich przyozdabiało się wzorkami, które wydrapywało się dużą igłą.

Łukasz: Mamo, a jak wyglądał u Ciebie koszyczek z potrawami do święcenia?

Mama: W sobotę, już od samego rana nie mogliśmy doczekać się, by pójść z koszyczkiem do święcenia potraw. Mama pakowała do koszyczka 5 pomalowanych jajek, bo tyle osób liczyła moja rodzina, sól, pieprz, tarty chrzan, masło, kawałek chleba no i surową kiełbasę oraz cukrowego baranka. Całość ubierała zieloną borówką i baziami. Przykrywała pięknie wykrochmaloną białą serwetką wykonaną własnoręcznie z nici na szydełku. Serwetkę przechowuję do dzisiaj.

Łukasz: A czy Twój koszyczek do święcenia był podobny?

Tata: Tak, skład potraw był niemalże identyczny. Dodatkowo wkładało się jeszcze jedno jajko bez skorupki.

Łukasz: O to tak jak u nas, to jest to jajko, którym się wszyscy dzielimy podczas śniadania?

Tata: Właśnie tak.

Łukasz: Czy pamiętacie jakieś wydarzenia związane ze Świętami Wielkanocnymi, o których jeszcze nikomu nie mówiliście?

Mama: W pamięci utkwiło mi nietypowe święcenie potraw, gdy spędzałam Wielkanoc na wsi u mojej babci. Babcia miała duży dom, w jednym z pokoi wystawiała stół na środek, zakrywała go białym obrusem. Od samego rana mieszkańcy całej wsi znosili swoje koszyczki i zostawiali je na stole. Około południa przybywał ksiądz, który wszystkie te potrawy święcił. Potem, aż do wieczora mieszkańcy wsi przychodzili odebrać swoje święconki.

Łukasz: Czy obecnie też jadacie szynkę i pomarańcze wyłącznie w święta?

Mama: Ze świąt pamiętam potrawy, które jadało się tylko w tym czasie – sałatka warzywna z majonezem, sernik, makowiec oraz babkę drożdżową. Wtedy też jadło się prawdziwą szynkę.

Tata: Tak, ja do dzisiaj pamiętam te przecudne zapachy, które wtedy dobiegały z kuchni. Zapach gotowanej wędzonki był obłędny. Z resztą sam smak ówczesnych wędlin był zupełnie inny, niż obecnie. Wtedy takie rarytasy pojawiały się w sklepach wyłącznie przed świętami.

Łukasz: A co było wyjątkowego w samych Świętach Wielkiejnocy?

Mama: W Niedzielę Wielkanocną, gdy byłam już w wieku 10 lat chodziłam z mamą na mszę wielkanocną, która rozpoczynała się o 5.30 nazywała się rezurekcją. Był to dla mnie wyjątkowy czas, bo musiałam wstać bardzo wcześnie.

Łukasz: No to kiedy jedliście śniadanie wielkanocne?

Mama: Powrót z kościoła rozpoczynał śniadanie wielkanocne dla całej rodziny. Podstawą był barszcz biały z biała kiełbasą, chlebem i jajkami. Był to jedyny dzień, kiedy na śniadanie jadło się zupę.

Łukasz: I na tym kończyły się Wasze Święta Wielkanocne?

Mama, tata: Nie, przecież najfajniejszy dla dzieciaków był Poniedziałek Wielkanocny, tzw. Śmigus Dyngus. Wtedy zawsze było ciepło, wszystkie dzieci biegały po podwórku z kolorowymi, plastikowymi sikawkami w kształcie pisanek. Niektórzy napełniali wodą butelki po płynie do prania lub wiaderka. Wszyscy wtedy biegaliśmy przemoczeni do suchej nitki i nikt na nikogo się nie gniewał. Mówiło się, że przynosi to szczęście.

Łukasz: Czy widzicie różnicę w celebrowaniu Wielkanocy w Waszych czasach i dzisiaj ?

Tata: Mam wrażenie, że za czasów mojego dzieciństwa Wielkanoc to była okazją, by skosztować potraw rzadko obecnych w codziennej diecie. Ponadto okres Wielkiego Postu także wyglądał inaczej, niż we współczesnych czasach i był bardziej rygorystyczny. Dlatego, kiedy wreszcie można było najeść się do syta, wszyscy chcieli, aby tego jedzenia było jak najwięcej.

Łukasz: Mówimy o naszej rodzimej tradycji , ale obecnie wśród symboli Wielkanocy pojawiają się także elementy obce naszej kulturze, jak na przykład zajączek wielkanocny. Czy Podoba Ci się ten symbol?

Mama: W mojej rodzinie symbolem Wielkanocy było zawsze jajko oraz baranek, ale akurat ten element przyszedł do nas z Europy Zachodniej i także symbolizuje odrodzenie życia. Myślę, że może się też przyjąć w naszym domu.

Łukasz: Część starych tradycji powoli zanika, pojawiają się za to nowe, często pochodzące z innych krajów czy kultur. Co o tym sądzisz?

Tata: To prawda, na szczęście w naszej rodzinie tradycja jest wciąż żywa. Nadal z mamą pielęgnujemy zwyczaje wielkanocne, które przekazali nam nasi rodzice i babcie. Wśród moich znajomych jest wiele rodzin, w których przekazuje się wiedzę o dawnych polskich świątecznych zwyczajach. Zawsze sami przygotowujemy palemki, które święcimy w Niedzielę Palmową. Nie ma mowy, o tym by kupić gotową w sklepie.

Łukasz: Co z komercjalizacją Świąt Wielkanocnych?

Mama: Myślę, że komercjalizacja tych świąt w stosunku do Świąt Bożego Narodzenia jest dużo, dużo mniejsza. Wiąże się to z samym charakterem i rangą świąt Wielkanocy, z naciskiem na ich religijny aspekt, jak chociażby przeżywanie Wielkiego Postu, Niedzieli Palmowej czy Triduum Paschalnego. Dzięki temu osoby wierzące są bardziej odporne na szum medialny czy reklamowy.

Łukasz: Warto kultywować rodzime tradycje?

Tata: Zdecydowanie tak. Możemy się pochwalić wyjątkowo bogatymi tradycjami regionalnymi, z których możemy być dumni i które powinniśmy kultywować, pokazywać

i przekazywać właśnie Wam – następnemu pokoleniu. Świat się wprawdzie zmienia, ale mamy solidną polską bazę, z której wciąż możemy czerpać i być z niej bardzo dumni.

Łukasz: No właśnie, wszyscy tęsknimy za tradycjami rodzinnymi. I po co te zmiany

i podążanie za modą ? Czyż nie lepiej pozostać wiernym tradycji ?

Łukasz: Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas oraz parę minut rodzinnych wspomnień.

Łukasz Bujnicki

Pomysły na własny biznes

Kto powiedział, że własną firmę mogą mieć tylko dorośli?? Zwłaszcza teraz, w okresie pandemii można pomyśleć o swojej przyszłości i założyć własną „firmę”. Zrobił to Miłosz Janicki, uczeń klasy VI D, który samodzielnie wykonuje naturalne świece z wosku pszczelego. Idealny prezent na święta, imieniny i urodziny. W założeniu strony www. Miłoszowi pomaga kolejny genialny uczeń VI D Adam Byczuk – czyżby przyszły informatyk?

Walentynki u Pani Justynki W.

Łukasz Bujnicki: Proszę opowiedzieć o swoim pierwszym szkolnym zauroczeniu.

Justyna Wieczorek: Moje pierwsze zauroczenie… Byłam wtedy w 4 klasie i bardzo podobał mi się kolega z klasy, Tomek. Nie miałam odwagi mu o tym powiedzieć. Pamiętam, że była wtedy gra wzorowana na ówczesnym programie telewizyjnym „Dwa światy”. Podczas tej zabawy Tomek wybrał mnie spośród wszystkich koleżanek i był to dla mnie wyraźny sygnał, że Tomek odwzajemnia uczucie J

Ł.B.: W jakich okolicznościach poznała Pani swojego męża?

J.W.: Mojego męża poznałam na pierwszym roku studiów, podczas własnej parapetówki. Paweł przyszedł, bo przyprowadził go nasz wspólny znajomy. Przez kilka lat tylko się przyjaźniliśmy. Zakochanie przyszło zupełnie niespodziewanie 😉

Ł.B.: Czy pani maż jest romantyczny, w jaki sposób to okazuje.

J.W.: Muszę przyznać, że trafiłam na wyjątkowo romantycznego męża 😀 Paweł ma duszę romantyka, uwielbia pisać listy, zaskakiwać kwiatami, zabierać na randki bez zapowiedzi. Odkąd jesteśmy rodzicami mamy oczywiście mniej okazji do randek, ale staramy się chociaż raz w miesiącu świętować.

Ł.B.: Kto jest pani największą miłością?

J.W.: To pytanie pułapka 😀 W tym momencie mam chyba dwie największe miłości – męża i synka. Wierzę, że serce od miłości rośnie, więc taka ilość miłości się mieści <3

Ł.B.: W jaki sposób obchodzi Pani walentynki w tym roku?

J.W.: Tegoroczne Walentynki były wyjątkowe ze względu na panującą pandemię, ale także ze względu na obecność naszego syna Gutka. Świętowaliśmy krótko, bo poszliśmy na spacer zakończony ciastkiem w MacDonald’s . Dostałam też od męża bukiet kwiatów.

Dziękujemy za wywiad.

Moja Mona Lisa

Czasami na lekcjach języka polskiego czytamy teksty, które mogą zainspirować.

Ewa Jałochowska napisała książkę p.t. „Historia sztuki dla dzieci i rodziców”. Fragment tej historii opowiada o tajemniczym uśmiechu Mony Lisy namalowanej przez Leonarda da Vinci. Mona lisa stała się inspiracją dla wielu artystów, którzy przedstawiali jej portret jako murale, kompozycje z warzyw czy odpowiednio pozowali lalki Barbie.

Tym razem Paweł Bartoszek, uczeń klasy VI B przedstawia własną Monę Lisę.

Gratulujemy pomysłu.

I jak wam się podoba????

Święty Walenty…. ciąg dalszy wywiadów.

Adam Byczuk: Czy wierzy Pan w miłość od pierwszego wejrzenia? Czy taką miłością jest Pana żona?

Mariusz Bobeła: Miłość od pierwszego wejrzenia to takie idealistyczne wyobrażenie miłości. Poza tym do „sukcesu” takiej miłości potrzebne jest odczucie dwóch zainteresowanych osób, a to już jest „równanie z dwiema niewiadomymi”. Bardziej byłbym skłonny mówić o zauroczeniu od pierwszego wejrzenia, miłość to dużo więcej i wymaga czasu. Moją żonę poznałem podczas studiów i właściwie od razu (ale też z innymi przyjaciółmi) stworzyliśmy taką zgraną paczkę dobrze rozumiejących się osób.

A.B.: Czy jest Pan romantyczny? Jeśli tak, to w jaki sposób Pan to okazuje?

M.B.: Nie wiem, czy mogę sam to ocenić, myślę, że jestem romantyczny w takim tradycyjnym stylu – kwiaty z okazji małżeńskich rocznic/świąt (ale też bez okazji), humor w codzienności, wspólnie spędzany czas, np. przy dobrym filmie czy pięknej muzyce.

A.B.: Jak Pan spędza walentynki?

M.B.: Walentynki nie są przeze mnie specjalnie wyróżniane, ale i dla mnie jest to okazja do zaakcentowania uczuć jakimś drobnym upominkiem.

A.B.: Czy pamięta Pan pierwszą randkę? Jeśli tak, to jak ona przebiegała?

M.B.: Pierwszą randkę pamiętam, ale zostawiam to dla siebie jako miłe wspomnienie.

A.B.: Czy stresował się Pan w dniu ślubu? Jeśli tak, to co dokładnie Pana stresowało? M.B.: W dniu ślubu oboje byliśmy nadzwyczaj spokojni i bardzo szczęśliwi. I tak trwa nadal. 

Święty Walenty…. u naszych nauczycieli

Walentynki to święto miłości, które wywołuje wiele reakcji. Opinie na jego temat są zróżnicowane. Jedni sądzą, że walentynki to jedno z najważniejszych świąt w roku, wyjątkowy czas na okazanie komuś miłości. Inni zaś nie mogą znieść komercyjnego zamieszania wokół święta zakochanych.

Walentynki jest to coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Nazwa tego święta pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia. Zwyczajem w Walentynki jest wysyłanie listów zawierających wyznania miłosne. Są one często pisane wierszem. Na Zachodzie, (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych), czczy się św. Walentego jako patrona zakochanych. Dzień 14 lutego stał się okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami swoich drugich połówek. Walentynki są obchodzone w południowej i zachodniej części Europy od średniowiecza. Natomiast Europa północna i wschodnia dołączyła do walentynkowego grona znacznie później. Obecnie walentynki najhuczniej obchodzone są w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie nie żałują pieniędzy ani na prezenty dla ukochanych, ani walentynkowe randki. W USA popularne jest wysyłanie kartek walentynkowych i oglądanie romantycznych filmów. We Francji nie wysyła się kartek, a bukiet czerwonych róż. Walentynki są też okazją do zaproszenia ukochanej osoby na kolację czy do teatru.

Jedyne i największe w Polsce odbywają się corocznie od 14 lutego 2002 roku w Chełmnie (województwo kujawsko-pomorskie) pod nazwą „Walentynki Chełmińskie”.

W związku z tym świętem postanowiliśmy przeprowadzić wywiad, żeby dowiedzieć się jak inni obchodzą walentynki.

Yelyzaveta Kaminska: Co znaczy miłość Pani zdaniem?

Elżbieta Kubiś: Miłość , po tylu latach małżeństwa , to wzajemne zaufanie, szczerość, radość z przebywania z sobą, kłótnie też nie omijają- oczyszczają atmosferę . Z pewnością młodzieńcza fascynacja i motyle w brzuchu, to trochę coś innego, co nie znaczy, że gorszego.

Y.K.: Kiedy pierwszy raz Pani się zakochała?

E.K.: Po raz pierwszy zakochałam się w ósmej klasie .

Y.K.: Jak Pani poznała swojego męża?

E.K.: Swojego męża poznałam u przyjaciół na spotkaniu ostatkowym.

Y.K.: Jakie cechy charakteru mężczyzny są dla Was najważniejsze?

E.K.: Najważniejsze cechy dla Nas to bycie szczęśliwym . Mężczyzna i tutaj zacznie się lista ….. być mężczyzną i potrafić kochać .

Y.K.: Jak świętuję Pani Walentynki?

E.K.: My z mężem nie celebrujemy tego święta , jest codziennie, jest w gestach czynnościach . MĄŻ jest świetnym przyjacielem, opiekunem, kucharzem.

Miłosz Janicki                                          

M.J: Czy miała Pani dużo adoratorów jako młoda dziewczyna w szkole?  

Małgorzata Pawełczyk: Hmmm … raczej tak. 😊 Pewnie dlatego, że zawsze byłam wesoła i uśmiechnięta.  

M.J.: Jak mężczyźni starali się, aby z panią chodzić?

M.P.: Mężczyźni najczęściej nie szczędzili komplementów, organizowali spotkania, starali się zaimponować. 

M.J.: W jakich okolicznościach Pani poznała się ze swoim mężem?

M.P.: Męża poznałam, gdy byłam opiekunką na koloniach. Wpadł mi w oko, bo był przystojny. Ponadto sprawdził się jako dobry organizator podczas przygotowania wspólnego ogniska: od zebrania z chłopakami chrustu w lesie, przygotowanie kijków na kiełbaski, aż po zapewnienie dobrej zabawy w trakcie jego trwania.

M.J.: W jaki sposób obchodzi Pani Walentynki?

M.P.: Pamiętam o miłych gestach. Czasem jest to drobny upominek, czasem coś słodkiego lub inna miła niespodzianka.   

 

Dzień Łamańców Językowych

     Mało kto z was jest świadomy tego że w drugą niedzielę listopada przypada Międzynarodowy Dzień Łamańców Językowych. Łamańce językowe bardzo pomagają w ćwiczeniu dykcji i wymowy. Są tak że dobrą zabawą, ponieważ łamańce mogą mieć bardzo trudne słowa do wymówienia, ale w ogóle nie mieć sensu.

 Każdy język posiada słowa i zwroty, które nawet dla rodowitego Polaka są czasem niemożliwe do wypowiedzenia. Prawidłowa wymowa, dobra dykcja to umiejętności często bagatelizowane. Mówienie staranne, wyraźne i płynne jest prawdziwą sztuką. Chyba nikt z nas nie lubi sytuacji, gdy musi rozszyfrowywać słowa wypowiadane przez rozmówcę. Warto, by każdy z nas czasami zmierzył się z łamańcami językowymi – ćwiczeniem na dobrą dykcję.

 Łamańce językowe mogą pomóc w nauczeniu się języków obcych. Na przykład dla uczniów języka angielskiego, łamańce językowe to świetny sposób, aby poćwiczyć jeden lub dwa dźwięki na raz i opanować ich poprawną wymowę. Zacznij od wolnego odczytania łamańca językowego a następnie postaraj się go powtórzyć szybciej. Kiedy będziesz już mógł wymówić poprawnie cały łamaniec, postaraj się powtórzyć go dwa lub trzy razy, aby utrudnić wyzwanie.

  1. How much wood would a woodchuck chuck if a woodchuck could chuck wood? – łatwy
  2. A loyal warrior will rarely worry why we rule. – średni
  3. Which witch switched the Swiss wristwatches? – trudny

Jakby łamaniec językowy po angielsku, „Sixth sick sheik’s sixth sheep’s sick”, nie był wystarczająco trudny, to udało się go zdetronizować. Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology twierdzą, że stworzyli najbardziej skomplikowany, najtrudniejszy łamaniec językowy świata. Niemal żadna z osób, które poproszono o dziesięciokrotne wymówienie łamańca nie podołała zadaniu. Jakby tego było, mało większość zatkało kakało – zaplątawszy się we własny język, ludzie przestawali mówić.

Na pierwszy rzut oka ten łamaniec językowy nie wygląda na skomplikowany, ale ten, kto z angielską fonetyką miał choć trochę do czynienia zaraz poczuje, co to prawdziwy ból i alfabetyczne zakwasy.

Pad kid poured curd pulled cold.

Powtarzamy 10 razy, tylko z właściwymi akcentami i wymową zgodną z wzorcową brytyjską fonetyką.„Kiedy mało kulturalny Polak zetknie się z cudzoziemcem, zaraz ma wielką ochotę pochwalić się, jaki to nasz język jest trudny. Proponuje (…) powtarzanie pewnych zdań bez wielkiego sensu ułożonych, ale skupiających trudności wymowy. Cudzoziemiec „łamie” język ku wielkiej uciesze słuchających go Polaków. Takiej zabawy nie należy pochwalać.”
 Ewa Przyłubska, Feliks Przyłubski, Język polski na co dzień. Samouczek i słownik poprawnej polszczyzny, Wiedza Powszechna, Warszawa 1969, wyd. VI, s. 27.

Liza Kaminska

Hej! Kasiu, Katarzynko

Nie ma Polaka, który nie znałby zwyczajów świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy.  Wszyscy też znamy Andrzejki, Walentynki, Sylwestra, ale mało, kto słyszał o Katarzynkach.  Czym są, więc Katarzynki?

Jest to odpowiednik zwyczajów Andrzejkowych. Różnica polega na tym, że Katarzynki były obchodzone przez kawalerów. Dziś zwyczaj urządzania katarzynek nie jest już tak popularny jak w dawnych latach. Katarzynki obchodzone są w nocy z 24 na 25 listopada. W tę noc odbywały się wróżby młodych mężczyzn, dotyczące ożenku i poszukiwania partnerki. Z czasem Katarzynki zostały wyparte przez Andrzejki, które stały się nocą wróżb zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Patronką tego święta i tych zwyczajów jest Św. Katarzyna Aleksandryjska.  Jest to patronka kawalerów, którzy pragną poznać pannę i w przyszłości się ożenić. Najprawdopodobniej była ona chrześcijanką pochodzącą z bogatej rodziny żyjącej w Aleksandrii. Była piękna i mądra, ale przyjęła śluby czystości, a w wieku 18 lat, zmarła męczeńską śmiercią.

kościołach chrześcijańskich obrzęd katarzynek odbywa się w niedzielę poprzedzającą 29 listopada.

Wróżby kawalerów związane były ze snem. Wtedy to recytowali wierszyk ku pomyślności wróżb:

Hej! Kasiu, Katarzynko

Gdzie szukać cię dziewczynko

Wróżby o ciebie zapytam

Czekaj – wkrótce zawitam

Bawmy się, więc w Katarzyny

Szukajcie chłopaki dziewczyny

Zapytać, więc trzeba wróżby

A nuż potrzebne już drużby

Kobieta, która pojawi się we śnie to zapewne przyszła żona.

Pod poduszkę wkładali dziewczęcy przedmiot, części garderoby czy ptasie pióro, bądź karteczki z pierwszymi literami imion lub całymi żeńskimi imionami, które zaraz po przebudzeniu miały być wylosowane.

Jeśli w wigilię św. Katarzyny mężczyzna pod poduszką umieścił ptasie pióro – w jego śnie pojawiał się ptak, mówiący wiele o przyszłej żonie. Jeśli była to biała kura– czekał go ślub z młodą dziewczyną. Jeśli czarna – z wdową. Gorzej, kiedy we śnie pojawił się siwy koń. Dla takiego mężczyzny nie było nadziei na ożenek.

Wróżono też z kubków. Kawaler losował ukryty pod nimi przedmiot symbolizujący ożenek (np. obrączka), przypływ majątku (np. monety), dobrą pracę (zboże), chwilowy zastój (pusty kubek). Losowaniu towarzyszył wierszyk:

Kasiu daj znać, co się będzie ze mną dziać.

Podsumowując, Katarzynki to nie pierniczki w czekoladzie, lecz święto, do którego może należy wrócić i nie zapominać o nim.

Łukasz Bujnicki

Informacje zaczerpnąłem z następujących źródeł internetowych:

  1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzynki
  2. https://www.radiozet.pl/Co-gdzie-kiedy-jak/Katarzynki-2020-kiedy-jest-wieczor-wrozb-i-co-to-za-swieto-DATA-OBCHODY
  3. https://www.ekokalendarz.pl/katarzynki/